Żeby wyjaśnić, po co nam ochrona przyrody, można rozpocząć od samochodowego przykładu. Wyobraźmy sobie poważnego i ambitnego kolekcjonera samochodów, który koniecznie chce mieć, powiedzmy, wyjątkowo rzadki model BUGATTI 41 La Royale. Czy kupi kompletną kolekcję nakrętek z tego wozu ułożonych według wielkości w specjalnych gablotkach? Może więcej będzie dla niego warta pusta (ale w dobrym stanie) karoseria uzupełniona kompletem kół z innego modelu? Bliższym ideału obiektem pożądania kolekcjonera będzie pewnie egzemplarz zupełnie oryginalny acz zupełnie niesprawny, bo brak mu kilku istotnych części układu napędowego. Jednak perłą w kolekcji byłby samochód, może nie stuprocentowo złożony z oryginalnych części, ale jeżdżący jak za dawnych lat. Kolekcjonerowi najbardziej zależy na samochodzie, który działa, który można używać w celu, do którego został zaprojektowany i zbudowany.
Tak samo nam zależy wyłącznie na przyrodzie działającej. Dlatego trzeba ją mieć w całości, by nadal działała podtrzymując nasze istnienie. Jeśli przyroda przestanie działać, my nieodwołalnie zginiemy wraz z nią. Nie musi ona nawet zginąć cała, wystarczy, że jej działanie zmieni się na tyle, by nie starczyło nam tlenu, wody lub ciepła, a miejsce naszej cywilizacji zajmą karaluchy, mrówki albo inne stworzenia. Przetrwania nie zapewni nam żadna atrapa przyrody (jak pusta karoseria nie będzie samochodem), a tym bardziej kolekcja gatunków roślin i zwierząt w ogrodach botanicznych i zoologicznych (tak jak kolekcja nakrętek nawet nie przypomina samochodu).
Ochrona przyrody to nie działanie z sentymentu do ładnych zjawisk i miłych stworzeń, to nie zachowywanie pamiątek po zamierzchłych epokach ewolucji. Ochrona przyrody jest po to, by "wrodzona ekonomia przyrody" nadal działała dla naszej korzyści i naszego bezpieczeństwa.
I tu kolejny przykład motoryzacyjny. Z dużego nowoczesnego samochodu można usunąć mnóstwo części, nawet całych podzespołów i układów, a pojazd nadal będzie jeździł. Z każdym etapem demontażu jazda jest coraz mniej wygodna i bardziej niebezpieczna. Można wyjąć części warte tysiące złotych i samochód wciąż da się uruchomić. Jednak wystarczy wyciąć (warte parę groszy) pół centymetra przewodu paliwowego, a samochód już nie ruszy. Z przyrody też wyjmujemy mnóstwo elementów, znaczną część z nich gubimy zupełnie niepostrzeżenie, przebudowujemy mechanizmy przyrody, by były dla nas prostsze i tańsze w eksploatacji, ale
nie wiemy której części nie wolno nam wyjąć, której uszkodzenie spowoduje katastrofę i przyroda przestanie działać jako całość – nie da nam oddychać, nie napoi nas, nie nakarmi, nie ogrzeje.
Ochrona przyrody to nie działanie z sentymentu do ładnych zjawisk i miłych stworzeń, to nie zachowywanie pamiątek po zamierzchłych epokach ewolucji. Ochrona przyrody jest po to, by "wrodzona ekonomia przyrody" nadal działała dla naszej korzyści i naszego bezpieczeństwa. Demontaż urządzenia w ruchu bez gruntownej znajomości jego budowy i zasad działania prowadzi do katastrofy. Zachowujmy się wiec racjonalnie i chrońmy całą przyrodę w działaniu dla własnego dobra. A jeśli z przyrody coś zabieramy musimy na siebie przyjąć tego konsekwencje, albo za własne pieniądze równoważyć skutki naszego działania.